Szanowni studenci!
W kwestii tej pracy muszę was przestrzec, że może ona zawierać masę błędów i niescisłości - gdyż nie jest to wersja ostateczna - ta spaliła sie razem z dyskiem twardym (na szczęscie dłuuuuugo po obronie ;-).
Ponadto ma ona już swój wiek. Jak już zabraliscie się za temat internetu to powinniście wiedzieć, iz rok czasu w sieci to tyle co 15 lat w dziedzinie motoryzacji czy jakieś 35 lat w dziedzinie podboju kosmosu.
Jeśli znaleźliście rażące błędy - zgłoście mi je poprzez e-maila magisterska@popielarz.pl. Jeśli macie jakieś pytanie (z wyjątkiem "czy mógł byś napisać mi moją pracę") piszcie śmiało - najwyzej nie odpisze :)
Jeśli kupiliscie niniejszą pracę gdzieś u "kolesi" czy "koleżanek" handlujących tego typu "towarem" - to jesteście frajerami i proponuję wam od razu powiadomić prokuraturę - bo kolesie są złodziejami i oszustami. W ogóle jeśli kupiliście jakąkolwiek pracę u takich cwaniaczków to żal mi Was - nawet "głupiej magisterki" nie potraficie napisać.
Ok. Do rzeczy. Jeśli piszecie o Internecie to od razu przyjmijcie do wiadomości, że bedziecie pisac o jego historii - no chyba, że napiszecie tę pracę w oparciu najświeższe dane na dzień przed obroną... hehehe
Nie bądźcie łosiami i nie piszcie prac doktorskich czy też habilitacji swoim "promotorom". Żeby nie było niejasności - ja miałem to szczęście, że mój promotor - prof. Jerzy Sielski - to bardzo porządny człowiek i typ naukowca z zacięciem, który bardzo mi pomógł w zbieraniu materiałów i złożeniu wszystkiego w całość - za co mu jeszcze raz serdecznie dziękuję.
Niestety coraz częsciej spotyka się "doktóróf" i "profesóróf" którzy wykorzystują naszą pracę do własnej kariery - nie dając w zamian nic (ba potrafią uwalić studenta na obronie!!!). To jest bardzo nie w porządku - no chyba, że układ jest jasny (wtedy to inna sprawa). Tak więc uważajcie. Układ partnerski TAK - wyzysk NIE!
Jeśli chcecie pisac coś nowatorskiego to znajdźcie sobie promotora-naukowca z "otwartą głową" który mniej bedzie "wymagaczem" a bardziej przewodnikiem.
Uważajcie na plagiaty - nawet w książkach napisanych na Uniwersytetach - jedna pani doktor w swojej książce o marketingu internecie i polityce, miała pół strony tekstu rżniętego jota w jotę z duuuużo wcześniejszej publikacji internetowej (i nie zaznaczyła, że to cytat) - jak znajdę ten fragment to go tutaj wymienię. Nie wiem jak było w pozostałych częsciach tej ksiązki - bo nie czytam od dechy do dechy byle czego. Gwoli ścisłości - ja też "mocno korzystałem ze źródeł" ale przynajmniej opisywałem to własnymi słowami i okraszałem cytatami ze wskazaniem źródła.
W pracy może nie być jeszcze wszystkich przypisów.
Jeśli chcecie bronić niniejszą pracę jako swoją to zapomnijcie - jest ona w ogólnopolskim systemie do weryfikacji prac :P.
Jeśli chcecie wykorzystać obszerniejsze fragmenty - to proszę bardzo - po to ją tutaj umieściłem. Ale bez przesady (patrz akapit wyżej).
Jeśli nadużywałem słowa "jeśli" - to sorry :D
Powodzenia na obronie - Maciek Popielarz :)